W pogoni za zorzą
Jako że były dziury w chmurach, nie padało, sprawdziwszy w aplikacji, że jest szansa na zobaczenie zorzy polarnej,
po odświeżeniu się w naszym apartamencie, udaliśmy się na jej poszukiwanie. Jechaliśmy tam, gdzie zgodnie z aplikacją było najmniejsze zachmurzenie i do tego musiało być ciemno. Ujechawszy ok. 30 km w kierunku południowo wschodnim od Tromso znaleźliśmy takie miejsce na parkingu przy drodze nr 91. Były już tam zresztą grupki łowców zorz.
Po wyjściu z samochodu, gdy wzrok przyzwyczaił się do ciemności, zobaczyliśmy okresowo pojawiające się zorze. Nie były one może tak spektakularne jak w reklamach, ale były.
Spędziliśmy na "polowaniu" na zorzę około godziny, po czym powróciliśmy pełni wrażeń do naszego mieszkanka, by śnić o zorzach.










Komentarze
Prześlij komentarz